Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Felek!... - zawołał matka słabym głosem z łóżka.

Ojciec się zaczerwienił. Felkowi chustczynę z harmonijką odebrał i włożywszy do kuferka, zamknął go na klucz.
Tego dnia bardzośmy długo śniadania nie jedli: a obiadu to też nie było. Myślałem, że mnie ojciec choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi tylko dostała się wczorajsza kromka. Poszliśmy z Felkiem do sieni w klasy grać, bo nam się dłużyło jakoś. Druga już może była albo i trzecia, kiedy matka zawołała mnie do łóżka i rzekła zmęczonym, przerywanym głosem:

- Wpadnij no, Wicuś, do maglarki na Szczygłą - wiesz?
- Ojej... Co nie mam wiedzieć... Pod trzeci...
- Pod trzeci - powtórzyła matka. -To porządna kobieta, może kupi żelazko...
- Żelazko?... -powtórzyłem, niepewny, czy dobrze słyszę.
- Tylko żeby dopiero zmierzchem przyszła, żeby w podwórzu stróżka nie widziała... No, idź...
Chwyciłem czapkę, kiedy mnie zawołała raz drugi:
- Wicuś!...
Ale kiedym podszedł, popatrzyła na mnie i rzekła:
- Nic już, nic! Idź...

Byłem we drzwiach, kiedy mnie zawołała raz jeszcze. Była wpółpodniesiona na łóżku, zapadłe jej oczy otwarte były szeroko.
- I moździerz... - szeptała tak cicho, żem dosłyszał ledwie.
Skamieniałem. Doznałem wrażenia, jakby mnie samego sprzedawać miano.
- Moździerz? - powtórzyłem też szeptem nachylając się ku twarzy matki.
Dyszała ciężko, nierówno, w- piersiach słychać było świst ostry. Nic odpowiedziała nic, tylko mnie przytrzymała za rękę. Dłoń jej była zimna, wilgotna. Dwa czy trzy razy otwarła usta bez głosu, pożółkłe jej czoło potem się okryło.

Chwyciła powietrza głębokim, do westchnienia podobnym oddechem,
- I rondel... - szepnęła z wysiłkiem.
- Rondel?... - rzekłem równie cichym głosem.
Skinęła tylko ręką, głowa jej opadła na poduszkę, oczy się przymknęły.
Wyleciałem jak oparzony trzymając czapkę w garści. W sieni spotkałem Felka.

- Słysz, ty! - krzyknąłem mu w ucho. - I rondel, i moździerz, i żelazko, wszystko ci het przedajem!
- Siarczyste! - rozśmiał się Felek i wyskoczył w górę na tę uciechę. trzasnąwszy się dłoniami po udach. Ten skok to była najlepsza sztuka w całym repertuarze jego. Nigdy mu w nim dorównać nie mogłem. Rzucał się w powietrze tak łatwo, jak ryba w wodę. Zaraz tez we dwóch polecieliśmy na Szczygłą, bo Felek ambitny był i nigdy mi o włos .przed sobą nie dał.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Plan wydarzeń „Naszej szkapy”
2  Krzywda dziecka ukazana w utworze
3  Nasza szkapa - narrator i narracja



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: