Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- No i cóż? Ciepło wam. bąki? - zapytał.

- Mnie tam ciepło! - odpowiedziałem z głębi płaszcza.

- A mnie jak! - krzyknął Felek. - O, proszę ojca, jak mi to gorąco,
I wystawił swoje długie, chude nogi, żeby okazać, jako o przykrycie nie dba.

Istotnie, przyjemne ciepło szło na nas z. pieca, bo ojciec koksu przed wieczorem przyniósł, ogień rozpalił i matce herbatę gotował. Usnęliśmy też zaraz. Ale nad ranem zrobiło się nagle bardzo chłodno. Pociągnąłem tedy płaszcz w swoją stronę. Felek zrazu skurczył się przez sen. ale potem i on płaszcz ciągnąć zaczął; a gdym nie puszczał, bo juścić od pieca cieplej jemu niżeli mnie było, sam się głębiej pod niego wsunąć usiłował.

Przy tym wsuwaniu się musiał jakoś nacisnąć Piotrusia, bo malec nagle piszczeć zaczął, a potem się na dobre rozbeczał.

Matka stęknęła z cicha raz i drugi.

- Filipie! Filipie!-rzekła słabym głosem-a zajrzyj no do chłopców, bo Piotruś czegoś płacze...

Ale ojciec spał.

- Chłopcy! - odezwała się znowu matka - a czego tam Piotruś płacze?

- To Felek, proszę mamy! - odrzekłem.

- Nieprawda, proszę mamy, to Wicek! - zaprzeczył natychmiast zaspanym głosem.

Matka ciężej jeszcze stęknęła, a gdy malec nie przestawał płakać, zwlokła się z łóżka, wzięła Piotrusia na ręce i zaniosła go na swoją pościel. Zaraz też nam się placu więcej zrobiło, więc mi Felek dał sójkę w bok, ja mu też i odwróciwszy się od siebie spaliśmy wybornie do samego rana.

W parę dni potem znowu przyszedł "handel". Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, jak mówił, dowiedzieć się, czy matka zdrowsza. Zaraz też zaczął chodzić po izbie, oglądać szafę, stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś i gadać wiele z nim nie chciał.

Nazajutrz "handel" znowu przyszedł. Tego dnia mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; chleb też się jakoś skończył, a Piotruś do ochrony bez śniadania poszedł. Mnie ojciec kazał worek na węgle szykować. Szturchnął mnie Felek w bok, że to niby ciepło będziemy mieli, bo wiatr strasznie po izbie świstał, i zaraz my się rozśmieli. Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec zapomniał widać o węglach, bo siedząc na matczynym łóżku zadumał się i wąsy skubał. Chrząknąłem raz, nic spojrzał nawet w moją stronę: chrząknąłem drugi raz, spojrzał, jakby mnie nie widział; a na to właśnie "handel" wszedł i szafę targować zaczął.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nasza szkapa - streszczenie
2  Bohaterowie Naszej szkapy
3  Nasza szkapa - narrator i narracja



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: