Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Aż raz się nie dosłuchał jakoś.

Matka umarła w nocy tak cicho, że nikt nie słyszał nawet.
Piotruś przy niej tej nocy spał a i on nie słyszał. Wyszła z niej duszyczka jak para; ani się tyle nie załopotała co wróbel, kiedy odlata.

Więc kiedy ojciec oderwawszy głowę od jej wyschłych piersi krzyknął, że matka nie żyje, stanęliśmy przed łóżkiem w wielkim zadziwieniu patrząc to na posiniałe usta, to na Piotrusia, który przy jej zimnych sztywnie wyciągniętych nogach spał ciepły, rumiany, perlistym polem na czołku okryty... Taki ci pędrak, że go śmierć łokciem trąciła, a on nic!

Zaraz się w naszej izbie tumult wielki zrobił, sąsiadek się naschodziło, zaczęły radzić, głowami kiwać, wzdychać, a że nam ojciec tego dnia kaszy nie gotował, a Piotruś jeść płakał, więc go sklepikarka pojęła do siebie, a i nam po bułce dała.
- A to ci baba skruszała! - szepnął Felek, po czym ją zaraz pocałował i bosymi nogami szastnął w zamaszystym ukłonie.
Cały ten dzień było mi tak, jakby mi kto do ucha szeptał: ,,Nie ma już matki!... umarła już matka..." To zaraz wycierałem pięściami oczy, bo mi się okrutnie płakać chciało.

Mimo to jednak bawiliśmy się tego dnia doskonale, bo taka u nas ciżba Była, jak na Ordynackiem. Jak zapamiętam, nigdym tylu ludzi nie widział w naszej suterynie; co kto przejdzie koło nas, to po głowach głaszcze, to się lituje, to pociąga nosem.
Wczoraj jeszcze w całej kamienicy nikt na nas inaczej nie wołał, tylko łobuzy albo urwipołcie; a dziś. jakby im kto gęby miodem posmarował: "Sieroty! Sieroteńki! Niebożątka!..."
A Felek tylko się nastawia, a oczami mruga, a co kto przyjdzie, to mnie poszturchuje.

- A to ci komedyje! A to tyjatr!.. - szepce i w ściśniętych pięściach robi dwie skandaliczne figi, a język sam mu się spoza zębów wysuwa, cienki i ostry jak żądło.
Ojciec tymczasem jak nieprzytomny po izbie chodził, co weźmie, to położy, choć się tam w tej pustce nie było wielce czego jąć.
A baby nuż się po tej naszej biedzie rozglądać, nuż jedna drugiej na ucho szeptać, nuż ramionami ruszać, a głowa trząść, a stękać.,- Myślałem, że temu nigdy końca nie będzie, aż się nareszcie rozeszły, bo im obiad z garnków kipiał.

Żeby nie to ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że matka umarła. Z pół roku już się nic podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach samo cichutko na pościeli leżała, jak i teraz. I teraz, kiedym na nią patrzył, zdawało mi się. że spod rzęsów za Piotrusiem oczyma wodzi i uśmiecha się leciuchno, i co tylko ma powiedzieć: "Gdzie on tam gruby, biedaczysko!" Zupełnie jak dawniej, tylko że się tak świece nie paliły przy niej.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nasza szkapa - streszczenie
2  Nasza szkapa - narrator i narracja
3  Krzywda dziecka ukazana w utworze



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: