Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kiedyśmy się tak. oniemiawszy nagle, przypatrywali panu Łukaszowi ojciec jakby nas me widział-do żłobu prosto poszedł, szkapę odwiązał i po zadzie ją dłonią uderzył.

- Ano, stara! -zawołał obracając ją łbem do światła. Szkapa zmrużyła zdrowe swoje oko, a ślepym, osłupiałym, szeroko otwartym, zdawała się patrzeć gdzieś daleko, daleko.
Pan Łukasz szczyptę tabaki u nosa trzymając zaczął się słodko uśmiechać a przekrzywiwszy głowę patrzył na szkapę to z lewej, to z prawej strony.
- He!... He!... He!... A co to kumeczek przedawac chcesz?... Skórę czy kości?
Spojrzał ojciec posępnie spod oka i zaraz mu się wąsy podniosły, ale przełknął tylko ślinę i rzekł:
- Skóra i kości zarobią u was, kumotrze, na mięso. Byle temu pochlebić trochę owsem, to to będzie jak kluska okrągłe.
- A bodaj też kumeńka!--- - rozśmiał się znów pan Łukasz. - Pochlebić! Pochlebić! Ale to owies drogi tera, kumeńku. Pięć złotych ćwiarteczka, kumeńku! I siano też drogie...
- A drogie - rzekł obojętnie ojciec, ale widziałem, że mu się oczy zapaliły.

- Nastąp! Noga! Ano!... - zawołał uderzając szkapę, która przestąpiła wlokące się za nią postronki.
- He!... He!... He!... - rozśmiał się słodziej jeszcze pan Łukasz. - I szpacik, widzę, jest...

- A jest - odparł ojciec krótko, suchym głosem.
Pociągnąłem Felka za rękaw, jako że bezpieczniej mi się zdało bliżej drzwi się trzymać, ale mnie tylko łokciem pchnął i szeroko otwartymi oczyma to na ojca. to na przybyłego patrzył.

- U-u-u... szpat, psia... - mówił tymczasem pan Łukasz, wyciągając obrastający podbródek z żółtej bawełnianej chustki. - U-u-u... szpat!... - ustami cmokać zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał wciągając niuch tabaki i kiwając głową.
Ojcu podnosiły się wąsy coraz wyżej, aż je ręką w dół szarpnął.
- Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! - rzekł patrząc w ziemię. -
Dla mnie ona i ze szpatem dobra! Żeby nie choroba kobiety, tobym kobyły pewno nie puszczał między ludzi! Toć żywicielka nasza...
Pan Łukasz zmilczał, a schyliwszy się. dłonie na kolanach oparł i po nogach szkapie patrzył
- Łogawa może?... He!... He!... He!... - rozśmiał się pytając.
- Łogawa! Ta kobyla łogawa! - krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. -Żeby mnie tak Bóg skarał. jak ona łogawa! Pokaż, kumoter... Gdzie ona łogawa?...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Plan wydarzeń „Naszej szkapy”
2  Bohaterowie Naszej szkapy
3  Nasza szkapa - narrator i narracja



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: