Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Felek! - zawołałem. - Cóżeś ty tak jak tyka przez ten miesiąc urósł?
- Głupi! - rozśmiał się Felek, - Ja tylko się wyciągam, żeby brzuch mniejszy był.

Wyciągnął się przede mną jak struna.
- A co? - zapytał.
- A to wyglądasz jak śledź marynowany.
- To dobrze! - zawołał Felek. - Walę na pajaca.
A kiedym się śmiał:
- A co? - rzekł - zły chleb, myślisz?
I trzasnąwszy się rękami po udach w górę wyskoczył, kozła w powietrzu przewrócił, po czym na cztery łapy jak kot cicho padł.
- Wiesz? - rzeki - to przez tego pędraka takem się wyciągnął i wskazał głową na Piotrusia, który zwykle najwcześniej się budził i do garnka patrzeć szedł, czy tam czego od wczoraj nie znajdzie.
- Jak idziem do ochrony - mówił dalej Felek - to ci całą drogę skomli, że głodny. Muszę ci mu co dzień pół mego chleba fasować, żeby cicho był.

- E-e-e? - zapytałem niedowierzająco, czując, że ja bym się może na bohaterstwo takie nie zdobył.
- Jak Pana Boga kocham! - przysiągł się natychmiast Felek, grzmotnąwszy się kułakiem w suche jak szczapa piersi.
I patrząc na Piotrusia, który na swoich krótkich, pałąkowatych nogach, z dużym, rozdętym ziemniakami brzuchem przez izbę się toczył, wybuchnęliśmy obydwaj szalonym, niepowstrzymanym śmiechem.
- Czego wy się tam tak śmiejecie, chłopcy? - zapytała słabym głosem matka.

- A to z Piotrusia - odrzekł Felek - że taki gruby...
- Gdzie on tam gruby, biedaczysko! Z czegóż by on był gruby! - mówiła matka. - Piotruś! - dodała. - A pójdźże do mamy, sieroto,
I uśmiechnęła się do niego, głaszcząc go po głowie, podczas kiedy my obaj dusiliśmy się od śmiechu z tej "hecy" -jak mówił Felek.
Wesołość nasza jednak wkrótce zasępioną została.
- Wiesz co, Anulku? - rzekł tego dnia ojciec, siadając na matczynym łóżku. - Trza będzie chyba szkapę między ludzi puścić.
- Szkapę? - zawołała matka i aż się na łóżku podniosła. - Bój się Boga, Filip! A toć nas ona wszystkich żywi!...

Ojciec się ciężko na ręku wsparł i wąsy w milczeniu skubał.
- Żywi albo i nieżywi! - odezwał się po chwili. -Z kacierzem na rzece się nie pokaż, woda rwie tak. że to ha! Koło żwiru nijakiej roboty nie ma. piasku też licho co odchodzi, na plecach by to człowiek rozniósł, a tu na każdy dzień sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę, boć to owsa nie uwidzi w żłobie; tera pomieszczenie, tera ściółka, a wszystko drogo.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nasza szkapa - streszczenie
2  Plan wydarzeń „Naszej szkapy”
3  Charakterystyka rodziny Mostowiaków



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: