Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Felek tylko mnie poszczypywał z tej uciechy.

- To ci heca! - wołał dusząc się od tłumionego śmiechu i dla ulżenia sobie wywinął pysznego kozła.

Powynosiły się nareszcie Żydy, zaduchu w izbie narobiwszy; rondel, żelazko i moździerz stały rzędem przy matce na ławie. Patrzyła na mnie wzrokiem smutnym, zmęczonym, osłupiałym prawie. A gdy mróz coraz większy na noc brał. a Piotruś, zwyczajnie bąk niewytrzymały, piszczeć zaczął, że mu zimno, że głodny, kazała mi matka bieżeć do stróżki i zapytać, czy żelazka nie kupi.

Ale stróżka mie zapomniała widać owej matczynej omowy. Odęła się też zaraz jak karmelicka bania.

- Jak będę miała kupować, to se nowe kupię! Co mi tam po starym gracie!
Kiedym to powtórzył matce, ognie uderzyły na nią.
- Nic, to nie! - zawołała głosem drżącym z gniewu. - Widzicie ją! Grat!... stary grat!... Jaka pani! Jak pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, to stary grat! Poczekaj, ty flądro... jędzo...
Zakaszlała się i za piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać, bo ziółka dawno wyszły.

- A to ci tyjatr!... - szepnął Felek szczypnąwszy mię do bolącego.
- Wicuś! - odezwała się matka przerywanym głosem - biegaj do tego najpierwszego ,,hand1a", co dziesięć złotych dawał. Do tego czarnego, wiesz? Niech przychodzi. - I przymknąwszy zoczone oczy szeptała :
- Za psie pieniądze przedam, zmarnuję, a tobie, jędzo, flądro, jedna wara od starych gratów na ludzki dobytek wydziwiać... Nie użyjesz! Nie użyjesz!

I umilkła wyczerpana zupełnie.
Felek aż się piętami po łydkach bił, tak ze mną po Żyda leciał. Myśleliśmy, że go, Bóg wie gdzie, szukać przyjdzie, a on prawie wprost naszej bramy stał. ręce za pas u chałata założył i bokami spluwał. Zupełnie jakby czekał na nas. Kiedy Felek podleciawszy szturchnął go w łokieć, błysnęły mu oczy zmrużone jak kotu i pociągnął nosem. Poszedł za nami prędko, skwapliwie. Ale i on teraz więcej dać nie chciał, jak "równe dziewięć złotych". To ,,równe" mówił takim głosem jakby do onych dziewięciu złotych przynajmniej z pół rubla dokładał.
Matka znów się zapaliła na twarzy.

- Człowieku! - krzyknęła. - A toćże tego nie ubyło. A toćżeście pierw dziesięć złotych dawali! A toćżę to samo!
- Nu, to co, że to samo? - odrzekł flegmatyczie "handel". - Ja się namyślał...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Krzywda dziecka ukazana w utworze
2  Plan wydarzeń „Naszej szkapy”
3  Nasza szkapa - narrator i narracja



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Nasza szkapa - treść noweli







    Tagi: